Jak w piosence …″Ach te oczy, ach te oczy Twe mógłbym patrzeć się w nie″ – wszystko co wiem o kocich oczach

Kiedy kocięta otwierają oczy?

Przez pierwsze dni życia małej kudełkowej kulki  świat ogranicza się do zapachu mamy, ciepła rodzeństwa i dotyku. Maluchy rodzą się całkowicie ślepe, a ich powieki są szczelnie zamknięte. Pierwsze nieśmiałe szczelinki mogą pojawić się już między 7, a 10 dniem życia, choć natura najczęściej każe nam czekać odrobinę dłużej – zazwyczaj proces ten przypada na okres między 10, a 14. dniem. Wszystko dzieje się powoli. Najpierw dostrzeżesz maleńkie pęknięcie, przez które zacznie nieśmiało przezierać charakterystyczna, zamglona, niebieska tęczówka. Co ciekawe, na ten magiczny moment wpływa cała masa zaskakujących czynników!

Od czego zależy koci refleks w otwieraniu oczu?

– Czas spędzony w brzuszku: Im dłużej trwała ciąża kotki, tym bardziej rozwinięte rodzą się maluchy i tym szybciej decydują się na otwarcie oczu.

– Wiek kociej mamy: Okazuje się, że wiek kotki ma znaczenie – potomstwo starszych kotek zazwyczaj szybciej zaczyna rejestrować obraz.

– Geny i kocia rasa: W kocim świecie obowiązują różne tempo. Koty długowłose (np. persy) lubią luksusowy sen i otwierają oczy najpóźniej. Zupełnie inaczej sprawa ma się u kotów abisyńskich czy sfinksów – te rasy wręcz „spieszą się” do oglądania świata. Te ostatnie potrafią urodzić się z gotowymi już szczelinkami między powiekami!

– Płeć malucha: Kocurki to małe leniuchy. U samców cały proces może zacząć się znacznie później i trwać dłużej niż u ich sióstr.

– Warunki w domowym gnieździe: Światło gra kluczową rolę. Im ciemniejsze i bardziej zaciszne jest pomieszczenie, w którym odpoczywa kocia rodzina, tym szybciej maluchy poczują się bezpiecznie, by unieść powieki.

– Zapis w DNA: Ostateczne zdanie zawsze mają indywidualne geny odziedziczone po rodzicach.

Pamiętaj, aby pod żadnym pozorem nie pomagać maluchom i nie rozchylać ich powiek na siłę. Natura doskonale wie, co robi, chroniąc ich niezwykle wrażliwy wzrok przed zbyt wczesnym kontaktem ze światłem.

Na zdjęciu PL*Jennifer World UMAMI

Na zdjęciu PL*Jennifer World UMAMI

Kiedy w domu pojawia się miot małych kociąt, uwaga wszystkich skupia się na ich rozczulającym, nieporadnym dreptaniu. Gdy w okolicach drugiego tygodnia życia maluchy otwierają powieki, ulegamy złudzeniu: „Oto kot, który na nas patrzy i nas widzi”. Nic bardziej mylnego. To, co dzieje się wewnątrz kociej gałki ocznej w pierwszych tygodniach, to proces pełen fascynujących anomalii, które u dorosłego kota uznalibyśmy za ciężką chorobę.

Zamiast powtarzać utarte formułki o „słodkich ślepkach”, spójrzmy na kocie oczy przez pryzmat biologicznego mikroskopu. Oto prawda o tym, jak rodzi się koci wzrok.

Większość opiekunów wie, że jaskrawe światło szkodzi kociętom. Mało kto jednak rozumie fizjologiczny dramat, jaki rozgrywa się w oku malucha wystawionego na ostre słońce lub błysk flesza.

U dorosłego kota źrenica działa jak idealny obiektyw – w ułamku sekundy kurczy się w pionową kreskę, odcinając nadmiar światła. U nowonarodzonego kocięcia odruch źrenicowy praktycznie nie istnieje. Ponieważ źrenice malucha nie reagują jeszcze prawidłowo na bodźce świetlne, do wnętrza oka wpada niekontrolowana, potężna ilość promieni.

Brak tej naturalnej zasłony niesie za sobą dwa poważne zagrożenia:

– Bolesne podrażnienie struktur oka, wywołujące u malucha fizyczny dyskomfort.

– Nieodwracalne uszkodzenie fotoreceptorów w rozwijającej się, skrajnie delikatnej siatkówce.

Przez pierwsze tygodnie życia oczy maluszka, mimo że otwarte, wciąż są w fazie głębokiego rozwoju, a obraz pozostaje całkowicie zamazany.

Trzy sekrety kociego spojrzenia: Zez, mgła i wąsy

Jeśli przyjrzysz się uważnie dwutygodniowemu kociakowi, zauważysz anomalie, które mogą wywołać niepokój. Warto wiedzieć, co jest normą, a co kaprysem natury:

Fizjologiczny „zez”: Oczy kociaka mogą rozjeżdżać się na boki lub niepokojąco zbiegać do środka. To nie wada genetyczna. Brak pełnej kontroli nad mięśniami poruszającymi gałką oczną to efekt niedojrzałości układu nerwowego. Zjawisko to jest całkowicie normalne i mija samoistnie.

Życie w gęstej mgle: Przez pierwsze tygodnie kot w ogóle nie widzi detali. Reaguje wyłącznie na zarysy kształtów i ruch.

Nawigacja zastępcza: Skoro wzrok zawodzi, kocię porusza się w przestrzeni trójwymiarowej za pomocą genialnego trio: absolutnego węchu, wyczulonego słuchu oraz wibrysów (wąsów), które działają jak zaawansowane sensory dotykowe.

Wielkie oszustwo natury: Dlaczego wszystkie koty rodzą się z oczami szaro-niebieskimi?

Niezależnie od tego, czy patrzysz na dachowca, brytyjczyka czy persa – na początku wszystkie kocięta bez wyjątku mają szaro-niebieskie oczy. Nie ma od tej reguły żadnych odstępstw.

Wszystko sprowadza się do fizyki światła i komórek zwanych melanocytami. U noworodków komórki barwnikowe są jeszcze całkowicie nieaktywne. Niebieski kolor, który widzimy, nie wynika z obecności błękitnego pigmentu, ale z efektu rozproszenia światła w niedojrzałej rogówce i tęczówce.

Prawdziwy spektakl barw zaczyna się później:

Około 4-5 tygodnia życia: Melanocyty budzą się do życia i zaczynają produkować właściwy barwnik. To wtedy błękit zaczyna powoli ustępować miejscom zieleni, żółci czy bursztynowi.

Do 4 miesiąca życia: U większości kotów ustala się ostateczny, wyraźny kolor oczu.

Do 2 roku życia: To faza zarezerwowana dla rasowych arystokratów. U niektórych ras głębia i ostateczne nasycenie barwy oka kształtują się wyjątkowo długo, przechodząc subtelne transformacje przez pierwsze 24 miesiące życia.

Anatomia ideału: 

Są jednak koty, u których niebieski kolor nie jest jedynie fazą przejściową, ale ich znakiem rozpoznawczym na całe życie. Mowa między innymi o rasie ragdoll.

Wzorzec ich oczu jest tak precyzyjnie opisany przez federacje felinologiczne, że przypomina matematyczny algorytm piękna. Oczy ragdolla muszą być duże i owalne. Kluczowa jest jednak ich topografia: zewnętrzny kącik oka powinien znajdować się idealnie na poziomie zewnętrznej krawędzi nasady ucha.

Ta specyficzna budowa i osadzenie oka nadają ragdollowi ten jedyny w swoim rodzaju, hipnotyzujący, „słodki” wyraz pyszczka, którego próżno szukać u innych ras.

Kiedy więc następnym razem spojrzysz w niewinne, niebieskie ślepia małego kociaka, pamiętaj – nie patrzysz na gotowe dzieło natury, ale na fascynujący plac budowy, który wymaga od Ciebie szczególnej troski i ochrony przed ostrym światłem dnia codziennego.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *