Zapewne jak wielu hodowców, często odpowiadam na pytania potencjalnych właścicieli dotyczące wypuszczania kociaka. Często są oburzeni, gdy tłumaczę, że nie oddam naszych kociąt do domów, w których miałyby nieograniczony dostęp do tzw. „wolności”.
Zobacz również:
Nawet największy domator czasem wyjeżdża… TUTAJ »
Podróż z kotem za granicę TUTAJ »
Wypuszczanie kota samopas budzi dziś ogromne kontrowersje, a weterynarze i behawioryści są zgodni: rezygnacja z wolnego wybiegu to nie krzywdzenie zwierzęcia, lecz wyraz odpowiedzialności. Rezygnując z samotnych eskapad pupila, chronimy go przed śmiertelnymi zagrożeniami – rozpędzonymi samochodami, drapieżnikami, trutkami, groźnymi chorobami zakaźnymi czy ludzkim okrucieństwem. Alternatywą dla czterech ścian stają się więc spacery na smyczy, które w ostatnich latach zyskały ogromną popularność. Zanim jednak kupisz szelki i wyruszysz ze swoim mruczkiem na podbój okolicy, musisz wiedzieć, że to rozwiązanie nie jest idealne dla każdego zwierzaka. Przed podjęciem tej decyzji należy dokładnie przeanalizować wszystkie za i przeciw, aby zamiast frajdy nie zafundować kotu ogromnego stresu.
Spacer z kotem to nie spacer z psem. Jak mądrze i bezpiecznie odkrywać świat z mruczkiem?
Chcesz urozmaicić życie swojego domowego tygrysa i zastanawiasz się nad wyjściem na zewnątrz? Świetny pomysł! Zanim jednak chwycisz za smycz, zapomnij o wszystkim, co wiesz o wyprowadzaniu psów. Kot na spacerze rządzi się własnymi prawami. Nie szuka wybiegania się ani posłuszeństwa wobec właściciela. Zgodnie ze swoją naturą mruczek na zewnątrz staje się przede wszystkim bacznym obserwatorem, odkrywcą i myśliwym.
Jak zorganizować taką wyprawę, by była bezpieczną przyjemnością, a nie traumą? Oto praktyczny przewodnik, jakiego jeszcze nie było.
Gdzie na spacer? Zapomnij o miejskim zgiełku
Wybór odpowiedniego miejsca to klucz do sukcesu. ABSOLUTNIE nie spacerujmy z kotem w miejscach, gdzie panuje duży ruch i zgiełk. Miejskie, zakurzone chodniki, hałas samochodów, biegające i krzyczące dzieci czy szczekające psy to dla kota przepis na gigantyczny stres.
Zamiast tego poszukaj oazy spokoju. Najlepiej sprawdzają się:
Spokojne parki (z dala od placów zabaw i wybiegów dla psów),
Podmiejskie łąki,
Ciche, rzadko uczęszczane lasy,
Wszelkie wręcz odludne miejsca.
W takim otoczeniu zarówno Ty, jak i Twój kot będziecie czerpać ogromną przyjemność z wyprawy. Z czasem, gdy zaczniesz regularnie wychodzić, doskonale poznasz preferencje swojego pupila. Szybko zauważysz, które zakątki staną się jego ulubionymi miejscami do obserwacji ptaków czy wąchania trawy.
Krok 1: Wizyta u weterynarza (Tarcza ochronna)
Zanim kot postawi łapę na trawie, musi zyskać odpowiednią ochronę przed pasażerami na gapę: Niezbędne jest zaopatrzenie się w skuteczny środek chroniący przed kleszczami. Pamiętaj, że na te pajęczaki można natknąć się nie tylko w gęstym lesie, ale również w środku miasta czy na osiedlowym trawniku.
Krok 2: Audyt terenu i niewidzialne zagrożenia
Zanim wypuścisz kota w wybranym miejscu, rozejrzyj się uważnie. Największym, choć często niewidocznym zagrożeniem, są wolno żyjące koty. Dlaczego?
Bezdomne mruczki mogą roznosić bardzo groźne choroby wirusowe. Ponadto kontakt z ich odchodami niesie ogromne ryzyko zarobaczenia. Ogromnym zagrożeniem są cysty Giardia, które w kale i środowisku zewnętrznym są natychmiast inwazyjne. Pasożyt ten może łatwo przenieść się na Twojego pupila poprzez spożycie cyst z zanieczyszczonej ziemi, żywności lub wody pitnej. Co najgorsze – do wywołania pełnoobjawowego zarażenia potrzeba zaledwie kilku niewidocznych gołym okiem cyst! Wybieraj więc miejsca czyste i mało uczęszczane przez inne zwierzęta.
Krok 3: Akcesoria na wagę złota (Smycz to Twoja pępowina)
Ostatnim, ale najważniejszym elementem układanki jest bezpieczny sprzęt. Złota zasada brzmi: kot nie może ani na chwilę pozostać na zewnątrz bez smyczy i dobrze dopasowanych szelek.
Nawet najbardziej odważny i zrównoważony kot w warunkach domowych, na zewnątrz może nagle dostać ataku paniki. Wystarczy głośniejszy huk czy nagły podmuch wiatru, by mruczek zaczął uciekać na oślep – w takim stanie może nie reagować na Twój głos i uciekać nawet przed własnym właścicielem.
Wybierając smycz, pamiętaj o dwóch rzeczach:
- Nie kupuj zbyt długiej smyczy. Kot to nie pies. Nie słucha poleceń i nie idzie do przodu, by się wybiegać. Długa, ciągnąca się smycz utrudnia szybką reakcję w razie zagrożenia (np. gdy nagle pojawi się pies).
- Dostosuj się do tempa kota. Kot nie liczy się z chęciami osoby na drugim końcu smyczy. To Ty idziesz za nim i pozwalasz mu eksplorować świat w jego własnym, powolnym tempie.
Spacer z kotem to piękna przygoda, która potrafi niesamowicie zacieśnić więź między zwierzakiem a opiekunem. Wymaga jednak od nas czujności, odpowiedniego przygotowania i przede wszystkim – empatii oraz zrozumienia kociej natury.
Wpis na FB Rodziny KLARY Jennifer World*PL.
Wielkie dni w życiu mojej małej Meggi/KLARY z kociej rodziny p. Ewy Smoleń. Spędziliśmy długi weekend w Willi Tadeusz w Lanckoronie, najcudowniejszym miejscu dla ludzi i zwierząt. Byliśmy już 1-3 maja, ale to był raczej wyjazd rekonesansowy. Ponieważ nie było obcych psów (pieski gospodarzy są przyjazne ludziom i innym zwierzakom), Meggi zaczęła penetrować parkowe otoczenie pensjonatu. Początkowo trzymała się tylko betonowych ścieżek. Trochę dziwne, ale w istocie oczywiste: dla kotki, która całe życie chodziła po parkiecie, trawa i ziemia mogły razić ją w łapki. W dzień później spędziliśmy już prawie cały dzień w ogrodzie. Meggi zaglądała tu i ówdzie, ale zawsze tylko tak, aby mieć nas w polu widzenia. I jeszcze jedno: jeśli jest raj dla kotów i piesków, to jest on w Lanckoronie u pp. Łomnickich i to nie kryptoreklama.
KLARA
IVAN Jennifer World*PL nigdy nie wychodzi z domu bez opieki Właścicieli.
Psychika kota ponad ambicje opiekuna
Najważniejsza zasada kocio-ludzkich relacji brzmi: nic na siłę. Spacer ma być wyłącznie przyjemnością i formą wzbogacenia środowiska, a nie źródłem przewlekłego stresu. Jeżeli Twój kot po wyjściu na zewnątrz kuli się, próbuje uciekać do transportera, drży lub wykazuje objawy silnego niepokoju – odpuść. Nie każdy mruczek ma predyspozycje do bycia podróżnikiem. Dla wielu z nich domowy parapet i bezpieczne okno z siatką są szczytem szczęścia i strefą pełnego komfortu, której nie warto burzyć.
JENNIFER
Jak skutecznie przyzwyczaić kota do szelek?
Mój sekretny trik (odkryty przez przypadek!) Zanim po raz pierwszy wyprowadziłam moją koteczkę na spacer, przeczytałam chyba wszystko co wyświetliła przeglądarka. Wszystkie poradniki mówiły to samo: „Załóż szelki w domu, żeby kot się do nich przyzwyczaił”. Zrobiłam dokładnie tak. Efekt? Jennifer postawiona na ziemi zaczęła obijać się o meble, chodzić do tyłu, przewracać się i sztywnieć z przerażenia.
I wtedy pomógł przypadek! Musiałam pilnie pójść z nią do weterynarza po zaświadczenie o stanie zdrowia przed wystawą, a mój transporter pożyczyli sąsiedzi. Z braku opcji założyłam jej szelki, przypięłam smycz i wzięłam ją na ręce. Przez całą drogę Jennifer była zachwycona – wtulona we mnie, z zaciekawieniem oglądała świat. W drodze powrotnej moje ręce odmówiły posłuszeństwa (w końcu ragdoll trochę waży!, więc postawiłam ją na trawniku, żeby chwilę odpocząć. I tu przeżyłam szok… Moja koteczka bez cienia strachu ruszyła przed siebie! Bez problemów, z małymi przystankami na wąchanie trawki, dzielnie doszła na własnych łapkach pod same drzwi domu. Moja rada dla Was: Jeśli chcecie zacząć spacerować ze swoim mruczkiem, nie czekajcie, aż zaakceptuje szelki w czterech ścianach. Załóżcie je w domu i natychmiast wyjdźcie na zewnątrz (najlepiej na rękach). Na dworze jest tyle fascynujących zapachów i widoków, że kot od razu zapomni o tym, że ma coś na sobie!
Copyright © by Jennifer World*PL®











