Zakazy dotyczą zarówno ras uznawanych przez Federacje FIFe / WCF / TICA, jak i tych, których te Federacje nie akceptują. Ustawodawca nie rozróżnia standardów Federacji, traktuje wszystkie rasy zapisane w ustawie jako grupę zwierząt o niepożądanych cechach.
Chodzi o koty z przylegającymi małżowinami usznymi typu Scottish Fold, koty bezwłose typu sfinksy, kotów z płaskim pyszczkiem persów i egzotyków, zagrożone są devon rex z powodu za krótkich wąsów.
Do krajów wprowadzających zakaz należą Austria, Holandia, Niemcy i Szwajcaria, Holandia która jako pierwsza wprowadza, zakaz hodowania i posiadania tych ras. Dla obecnych właścicieli przewidziano przepisy przejściowe. Obejmą one koty urodzone przed 1 stycznia 2026 roku, o ile zostały zaczipowane przed tą datą. Zwierzęta urodzone później lub nieposiadające mikroczipu nie będą objęte wyjątkiem. Naruszenie zakazu może skutkować grzywną w wysokości 1 500 euro.
Od 1 stycznia 2026 roku koty nagie i koty z zagiętymi uszami nie będą mogły brać udziału w wystawach, konkursach ani ocenach, nawet jeśli objęte są okresem przejściowym. Czyli nie zostaną przyjęci na takie wystawy właściciele, hodowcy tych kotów nawet z innych krajów.
Dlaczego?
Głównym powodem wprowadzenia zakazu jest ochrona dobrostanu zwierząt. Dobrostan to jedno z tych pojęć, które funkcjonują w debacie publicznej często, a rozumiane są rzadko. Każdy intuicyjnie „wie”, czym jest – do momentu, w którym trzeba go zdefiniować, zmierzyć albo obronić w sytuacji konfliktowej. Wtedy okazuje się, że pod tym samym słowem kryją się zupełnie różne znaczenia.
Dla jednych dobrostan to brak widocznego cierpienia. Dla innych – pełna miska i dobra kondycja fizyczna. Jeszcze inni utożsamiają go z intencjami opiekuna, jego zaangażowaniem albo historią zwierzęcia.
Problem w tym, że dobrostan nie jest ani oceną człowieka, ani opisem jego motywacji. DOBROSTAN jest kategorią naukową, odnoszącą się wyłącznie do zwierzęcia i tego, co ono realnie przeżywa.
Jak ewoluowało pojęcie dobrostanu?
Przez lata naukowe spojrzenie na dobrostan zwierząt dynamicznie się zmieniało. Warto prześledzić tę ewolucję, aby zrozumieć, dlaczego dzisiejsze standardy wymagają od nas zdecydowanych działań.
Krok 1: Tylko stan fizyczny (Lata 90.)
Na początku uważano, że o dobrostanie decyduje wyłącznie ciało i zdolność przetrwania.
„Poziom dobrostanu jest odzwierciedleniem stanu zwierzęcia wynikającego z podejmowanych przez nie prób radzenia sobie z otaczającym je środowiskiem” (Fraser i Broom, 1990).
„Sugeruję, że poziom dobrostanu zwierzęcia jest niski jedynie wówczas, gdy jego układ fizjologiczny jest zaburzony w stopniu uniemożliwiającym przetrwanie lub reprodukcję” (McGlone, 1993).
Krok 2: Włączenie emocji i psychiki
Na początku lat 90. naukowcy dostrzegli, że zwierzę to nie tylko organizm, ale też istota czująca. Do definicji dołączył stan psychiczny.
„Ani zdrowie, ani brak stresu, ani dobra kondycja nie są niezbędne ani wystarczające, aby stwierdzić, że poziom dobrostanu zwierzęcia jest wysoki. Dobrostan zależy od tego, co zwierzę czuje” (Duncan, 1993).
Krok 3: Realizacja naturalnych zachowań
Kolejnym kamieniem milowym było zauważenie, że zwierzę potrzebuje żyć w zgodzie ze swoją naturą.
„Wysoki poziom dobrostanu zwierzęcia jest równoznaczny nie tylko z kontrolą bólu i cierpienia, ale obejmuje również realizację natury zwierzęcia, którą nazywam telosem” (Rollin, 1993).
Gdzie jesteśmy dzisiaj?
Wszystkie te definicje – choć powstały dekady temu – funkcjonują do dziś równolegle w praktyce administracyjnej i prawnej. W zależności od interpretacji, urzędnicy i sądy mogą kłaść nacisk na inne aspekty życia zwierząt.
Brak wiedzy o tym, czym naprawdę jest dobrostan zwierząt, wyrządza im dziś więcej szkód niż zła wola. Bo intencje mogą być dobre – ale cierpienie zwierząt pozostaje niezmienne.
Prawdziwy dobrostan nie wyklucza hodowli, ale redefiniuje jej cele.
Przesunięcie priorytetu z „wyglądu” na „funkcjonalność i zdrowie” (tzw. breeding for health) to jedyna droga, by hodowla miała etyczną przyszłość.
Główne obszary, w których przesadne dążenie do konkretnego wyglądu szkodzi zwierzętom, to:
Problemy z oddychaniem (Brachycefalia): Rasy psów i kotów o skróconych pyskach (np. mopsy, buldogi francuskie, koty perskie) często cierpią na syndrom brachycefaliczny. Mają zwężone nozdrza i zbyt długie podniebienie miękkie, co sprawia, że każdy oddech jest dla nich wysiłkiem.
Problemy z poruszaniem się: Dobieranie zwierząt pod kątem ekstremalnie skróconych łap przy długim tułowiu (np. u jamników) lub nienaturalnie obniżonego zadu (np. u niektórych linii owczarków niemieckich) drastycznie zwiększa ryzyko bolesnych dyskopatii i problemów ze stawami.
Problemy z porodem (Dystocja): Niektóre rasy mają tak duże głowy w stosunku do szerokości miednicy matki (np. buldogi angielskie), że naturalny poród jest niemal niemożliwy, a ciąże rutynowo kończą się cesarskim cięciem.
Problemy ze wzrokiem i skórą: Zbyt wielkie oczy osadzone w płytkich oczodołach są narażone na wypadnięcie i owrzodzenia, a nadmiar fałdów skórnych (np. u rasy shar pei) prowadzi do bolesnych, przewlekłych stanów zapalnych.









