Zacznę od tekstu z ulotki: Specjalne ostrzeżenia dla każdego z docelowych gatunków zwierząt. Pasożyty muszą rozpocząć żerowanie na organizmie gospodarza, aby wejść w kontakt z substancją fluralaner, z tego względu nie można całkowicie wykluczyć ryzyka wystąpienia chorób przenoszonych przez pasożyty (w tym Babesia canis canis i D. caninum).
Leki na kleszcze to nie witaminy. Ukryte ryzyko popularnych izoksazolin
Wiosną i latem gabinety weterynaryjne oraz sklepy zoologiczne przeżywają oblężenie. Właściciele psów i kotów, w trosce o zdrowie swoich czworonogów, masowo kupują nowoczesne tabletki i krople przeciwko pchłom i kleszczom. Preparaty takie jak Simparica, NexGard czy Bravecto zdobyły ogromną popularność dzięki swojej wygodzie i wysokiej skuteczności. Wielu z nas traktuje je jednak jak nieszkodliwe „witaminki”. Tymczasem rzeczywistość jest o wiele bardziej skomplikowana. To silne produkty biobójcze, które u części zwierząt mogą wywołać dramatyczne skutki uboczne.
Jak działają izoksazoliny?
Substancje czynne zawarte w tych lekach – takie jak afoxolaner, fluralaner, sarolaner czy lotilaner – należą do grupy chemicznej zwanej izoksazolinami. Ich zadaniem jest niszczenie pasożytów poprzez paraliżowanie ich układu nerwowego. Problem polega na tym, że mechanizm ten u niektórych pacjentów może zaburzyć również układ nerwowy samego psa lub kota.
Najbardziej narażone na niebezpieczeństwo są kocięta, psy małych ras oraz tzw. rasy wrażliwe (np. z mutacją genu MDR1, choć problem dotyczy także innych osobników). Właściciele, którzy zaufali reklamom, nierzadko przeżywają osobiste tragedie, gdy ich zdrowy dotąd pupil zaczyna cierpieć na ataki „pseudopadaczkowe”, silne drżenia ciała, a nawet pełnowymiarową padaczkę.
Oficjalne ostrzeżenie FDA
Nie jest to teoria spiskowa przeciwników chemii w weterynarii, lecz fakt potwierdzony przez instytucje naukowe. Już w 2018 roku Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) wydała oficjalne ostrzeżenie dla lekarzy weterynarii i opiekunów zwierząt. Wynika z niego jasno: produkty z grupy izoksazolin mogą powodować neurologiczne działania niepożądane.
Co kluczowe, objawy te mogą wystąpić również u zwierząt, które wcześniej nie miały żadnej historii napadów drgawkowych i były uznawane za w pełni zdrowe. FDA podkreśla wprawdzie, że leki te pozostają dopuszczone do obrotu jako skuteczne, jednak ich legalność nie jest równoznaczna z tym, że są one bezpieczne dla każdego indywidualnego zwierzęcia.
Pułapka farmakokinetyki: Brak odtrutki
Analizując m.in. farmakokinetykę sarolaneru, odkrywamy cechy, które w przypadku wystąpienia reakcji toksycznej stają się dla zwierzęcia ogromnym zagrożeniem. Substancja ta charakteryzuje się bardzo długim okresem półtrwania, silną lipofilnością (rozpuszczalnością w tłuszczach) oraz szeroką dystrybucją w tkankach. W praktyce oznacza to, że organizm usuwa ją niezwykle wolno.
Z oficjalnej dokumentacji unijnej (ChPL/EPAR) wynika porażający wniosek: jeśli u danego psa lub kota wystąpi neurologiczna reakcja niepożądana, medycyna jest bezradna w kwestii szybkiego usunięcia źródła problemu. Nie istnieje żadna odtrutka (antydotum), nie da się też sztucznie przyspieszyć eliminacji leku z organizmu. Toksyczna substancja pozostaje aktywna w tkankach zwierzęcia przez całe tygodnie, a lekarzom pozostaje jedynie leczenie objawowe.
Wielki znak zapytania, czyli brak badań długoterminowych
Kolejnym aspektem, o którym rzadko mówi się w gabinetach, jest czas trwania badań rejestracyjnych tych leków. Zazwyczaj obejmują one okres 6 miesięcy. Całkowicie brakuje natomiast niezależnych, publicznie dostępnych badań nad długofalowymi skutkami regularnego podawania izoksazolin przez wiele miesięcy lub lat.
Nie wiemy, czy przy wieloletniej ekspozycji nie dochodzi do stopniowego kumulowania się tych substancji w narządach. Nie znamy wtórnych efektów toksycznych, które mogą ujawnić się dopiero po czasie w postaci trwałych zmian w ośrodkowym układzie nerwowym lub głębokich zaburzeń metabolicznych. Do tej pory nikt rzetelnie nie zbadał, czy ciągłe, powtarzalne obciążanie wątroby oraz układu nerwowego psa i kota tą grupą związków chemicznych jest dla nich w pełni bezpieczne.
W toksykologii obowiązuje twarda zasada: brak danych nie oznacza bezpieczeństwa. Zanim więc bezrefleksyjnie podasz swojemu pupilowi kolejną „smaczną tabletkę” na kleszcze, skonsultuj z weterynarzem profil ryzyka i rozważ, czy w przypadku Twojego zwierzęcia nie istnieją bezpieczniejsze, alternatywne formy ochrony.
Moje teksty ewoluują wraz ze wzrostem mojej wiedzy pozdrawiam Ewa Smoleń.
Źródło:
1. FDA alerts pet owners and veterinarians about potential neurological adverse events associated with certain flea and tick products.
2. European Medicines Agency: Simparica – European Public Assessment Report (EPAR).
3. Palmieri B., et al. Adverse neurological events associated with isoxazoline parasiticides: a pharmacovigilance analysis of the FDA Adverse Event Reporting System
4. Ozoe Y., et al. Isoxazoline insecticides act on ligand-gated chloride channels in insects. Pesticide Biochemistry and Physiology .
5. Hemopet (Jean Dodds, DVM) More Concerning News Regarding Flea and Tick Products for Companion Dogs and Cats (2023).
6. Maddison J.E. & Page S.W. Small Animal Clinical Pharmacology and Therapeutics (5th ed., 2022).










