YouTube RSS
Home Bez kategorii Ogromnie cieszą takie wiadomości za które D Z I Ę K U J Ę.
formats

Ogromnie cieszą takie wiadomości za które D Z I Ę K U J Ę.

Published on 5 listopada 2017, by in Bez kategorii.

23227110_10209805362320166_776970336_n.jpgDzień dobry 🙂 Dawno nie pisałam, bo mieliśmy w domu trochę szaleństw z nowym domownikiem, ale najwyższa pora zdać raport, a właściwie – pochwalić nasze cudowne kociątko za charakter i Panią za jej wychowanie. Już od pierwszych chwil – kiedy przyjechaliśmy z małym ze szpitala – była bardzo grzeczna i łagodna. Od razu zainteresowała się nim i obwąchała, ale ani przez chwilę nie baliśmy się, że zacznie się z nim „bawić” (np. naskoczy z pazurkami czy ząbkami). Jedynym problemem na początku było to, że kiedy zaczynał płakać, strasznie ją to przerażało i uciekała na drugi koniec mieszkania, chowając się w jakimś ulubionym bezpiecznym kącie. Z tego też powodu przez kilka dni właściwie nie wchodziła do sypialni – gdzie póki co stoi łóżeczko – mimo, że wcześniej każdą noc spędzała z nami w łóżku. Na szczęście po kilku dniach się oswoiła z sytuacją i najpierw zaczęła z powrotem przychodzić do nas do łóżka i nawet przesypiać część nocy (choć wciąż z pewną rezerwą), a później nawet przestał jej przeszkadzać płacz – teraz jak mały płacze, potrafi siedzieć tuż obok spokojnie, albo nawet mruczeć/tulić się do nas. Czasami też mamy wrażenie, że patrzy na nas z wyrzutem – jakby chciała powiedzieć „co zrobiliście mojemu braciszkowi?” 😀 W tym momencie nawet często wchodzi do łóżeczka i zamiast spać u nas między poduszkami, śpi obok niego. Cały czas jest przy tym kochana i miziasta, i absolutnie nie dała nam powodów do obaw. Widać, że do dziecka ma zupełnie inny stosunek niż do nas i nie bawi się z nim, nie atakuje, nie reaguje na jego ruchy „polowaniem” (podczas gdy np. bardzo lubi atakować w łóżku nasze stopy, kiedy nimi ruszamy – ale Jurka nie). Ogólnie widać, że cała ta sytuacja trochę zmieniła nasze relacje – teraz już np. nie chodzi za nami jak tylko idziemy do innego pomieszczenia, ale np. potrafi zostać sobie w salonie w rozecie jak my idziemy do sypialni (co wcześniej się nie zdarzało – wystarczyło się ruszyć z miejsca, a ona już biegła za człowiekiem), ale proszę się nie obawiać – to nie jest takie całkowite wycofanie. Od pierwszego dnia z Jurkiem w domu zwracaliśmy uwagę, żeby nie czuła się zaniedbana/opuszczona (np. jak ja się zajmowałam małym, to mąż brał ją na ręce/na kolana i miział) i widać, że to zadziałało. Wciąż sporo do nas przychodzi, mruczy, przymila się. Zdecydowanie nie daliśmy jej odczuć, że jest mniej ważna (bo nie jest) i wydaje mi się, że mimo niewielkich zmian w zachowaniu ona też się tak nie czuje. Zresztą nawet w tej chwili, jak to piszę, leży mi na biurku tuż obok komputera. Żeby było śmieszniej, dopiero teraz zaczęła wchodzić na kolana albo pozwala się kłaść na kolanach i tak zostaje. Przez trzy miesiące rekord utrzymania jej na kolanach to było jakieś 10 sekund, bo zawsze od razu uciekała (nie od nas – na przykład kładła się na kanapie tuż obok, ale absolutnie NIE chciała być na kolanach), a teraz nagle leży i mruczy i mruczy i mruczy i ani myśli się ruszać – więc są też zmiany całkiem na plus 🙂 Podsumowując – wychodzi na to, że Freja i Jurek będą dla siebie wspaniałym, kochającym się rodzeństwem i w chwilach takich jak te ostatnie dni naprawdę wychodzi jej cudowny charakter i dobre wychowanie. Jesteśmy strasznie szczęśliwi, że zdecydowaliśmy się na tę rasę i że trafiła nam się tak słodka, rozkosznie łagodna koteczka. I bardzo, bardzo dziękujemy za cały Pani wkład w jej wychowanie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© Jennifer World*PL